Dwudniowy warsztat ustawieniowo-rozwojowy:
Twoja Droga, Twój Los, Twoje Miejsce

Relacja z własną Duszą

Jak uwolnić zasoby i podnieść swoją świadomość

O tym, jak poprzez medytację, uważność i kontakt z wewnętrznym prowadzeniem możesz wracać do siebie, odzyskiwać dostęp do swoich zasobów i żyć bardziej świadomie.

Czasem nie potrzebujesz kolejnej odpowiedzi

Czasem człowiek czuje, że czegoś mu brakuje.

Nie kolejnej wiedzy.

Nie kolejnego planu.

Nie kolejnej metody.

Nie kolejnej listy rzeczy do zrobienia.

Raczej kontaktu z czymś głębszym w sobie.

Z takim miejscem, które nie pogania.

Nie ocenia.

Nie mówi: „musisz szybciej, lepiej, mocniej”.

Tylko spokojnie przypomina:

„Zatrzymaj się.

Wróć do siebie.

Posłuchaj, co naprawdę jest w Tobie żywe”.

To właśnie w tym miejscu zaczyna się relacja z własną Duszą.

Nie jako wielkie wydarzenie.

Nie jako nagłe olśnienie.

Nie jako duchowy pokaz fajerwerków.

Bardziej jako cichy powrót.

Do prawdy.

Do serca.

Do wewnętrznego prowadzenia.

Do zasobów, które były w Tobie od dawna.

Bo czasem nie chodzi o to, żeby siebie naprawiać.

Czasem chodzi o to, żeby siebie usłyszeć.

Czym jest relacja z własną Duszą?

Relacja z Duszą to bardzo intymny kontakt z tym, co w Tobie najprawdziwsze.

Można powiedzieć, że Dusza jest takim wewnętrznym centrum.
Miejscem sensu, spokoju, intuicji i głębokiego „wiem”.

Nie chodzi tu o wiedzę z głowy.
Nie o analizę.
Nie o szybkie odpowiedzi.

Chodzi o taki rodzaj poznania, który pojawia się czasem bez hałasu.

W ciszy.
W oddechu.
W ciele.
W sercu.

Dusza nie krzyczy.

Głos lęku często jest głośny.
Presja też.
Oczekiwania innych ludzi potrafią robić w środku prawdziwe zebranie zarządu. I to jeszcze bez kawy.

A Dusza mówi inaczej.

Subtelnie.
Spokojnie.
Czasem przez poczucie ulgi.
Czasem przez ciche „tak”.
Czasem przez wewnętrzne rozpoznanie: „to jest moje”.

Dusza nie popycha.
Dusza prowadzi.

Nie mówi: „musisz”.
Raczej pokazuje: „tu jest Twoja droga”.

Jak odróżnić głos Duszy od lęku?

To ważne pytanie.

Bo wiele osób myli intuicję z napięciem.
Albo wewnętrzne prowadzenie z impulsem, który wynika z pośpiechu, zmęczenia albo presji.

Głos lęku często jest nagły.
Ściska ciało.
Pogania.
Wymusza decyzję.
Tworzy w głowie setki czarnych scenariuszy.

Głos Duszy jest spokojniejszy.

Nie zawsze daje pełną mapę.
Ale daje kierunek.

Może nie wiesz jeszcze, jak coś zrobić.
Ale czujesz, że to jest prawdziwe.

Może nie masz pewności na sto procent.
Ale pojawia się w Tobie przestrzeń.

Może rozum jeszcze dyskutuje, a serce już wie.

To nie znaczy, że każda decyzja z Duszy jest łatwa.
Czasem wymaga odwagi.
Czasem wymaga cierpliwości.
Czasem wymaga wyjścia z tego, co znane.

Ale pod spodem nie ma przemocy wobec siebie.

Jest zgoda.
Jest spójność.
Jest wewnętrzne poczucie: „idę w dobrą stronę”.

Dlaczego tracimy kontakt z Duszą?

Najczęściej nie dlatego, że coś jest z nami nie tak.

Raczej dlatego, że świat jest głośny.

Jest dużo bodźców.
Dużo oczekiwań.
Dużo porównań.
Dużo informacji.
Dużo „powinnaś”.
Dużo „trzeba”.

I w tym wszystkim łatwo zgubić własny głos.

Człowiek zaczyna żyć z poziomu głowy.
Analizuje.
Planuje.
Kontroluje.
Przewiduje.
Dopasowuje się.
Sprawdza, czy wypada.
Czy można.
Czy ktoś się nie obrazi.
Czy to się opłaca.

A ciało czeka.
Serce czeka.
Dusza czeka.

Nie z pretensją.
Raczej z cierpliwością.

Kontakt z Duszą często gubi się w pośpiechu.
W ciągłym działaniu.
W braku ciszy.
W odcinaniu się od intuicji.
W życiu bardziej według cudzych oczekiwań niż własnej prawdy.

I dlatego powrót do Duszy zwykle zaczyna się bardzo prosto.

Od zatrzymania.

Medytacja jako powrót do siebie

Medytacja nie jest egzaminem.

Nie musisz siedzieć idealnie.
Nie musisz mieć pustej głowy.
Nie musisz wyglądać jak osoba z reklamy jogi, która właśnie odkryła sens życia na tle zachodu słońca.

Medytacja jest spotkaniem.

Z oddechem.
Z ciałem.
Z tym, co naprawdę czujesz.
Z ciszą, która nie zawsze od razu jest wygodna.
Z własnym wnętrzem.

W medytacji nie chodzi o to, żeby „nic nie myśleć”.

Myśli będą przychodzić. To normalne. Umysł myśli. Taką ma pracę. Trochę jak radio, które czasem nadaje nawet wtedy, gdy nikt go nie prosi.

W medytacji chodzi bardziej o to, żeby nie iść za każdą myślą. Żeby nie walczyć z tym, co się pojawia. Żeby wracać.

Do oddechu.
Do ciała.
Do serca.
Do obecności.

Kiedy siadasz w ciszy, możesz zacząć zauważać rzeczy, które wcześniej były przykryte hałasem.

Możesz poczuć zmęczenie.
Możesz poczuć tęsknotę.
Możesz odkryć, że od dawna potrzebujesz odpoczynku.
Możesz usłyszeć delikatne pragnienie, które czekało na Twoją uwagę.

I czasem właśnie wtedy pojawia się wewnętrzne prowadzenie.

Nie jako wielki komunikat. Bardziej jako spokojne poczucie:

„Tędy”.
„Zwolnij”.
„To już nie jest Twoje”.
„Wybierz siebie”.
„Zaufaj małemu krokowi”.

Medytacja może wspierać w wyciszeniu, uważności i kontakcie ze sobą.

Nie musi niczego udowadniać.
Nie musi być perfekcyjna.
Wystarczy, że jest prawdziwa.

Podnoszenie świadomości i wibracji bez duchowej presji

Podnoszenie świadomości nie oznacza, że od dziś masz być zawsze spokojna, uśmiechnięta i świetlista jak poranek na Hawajach.

Choć przyznajmy, poranek na Hawajach brzmi całkiem nieźle.

Wysoka wibracja nie oznacza wiecznej radości.
Nie oznacza udawania, że wszystko jest cudowne.
Nie oznacza uciekania od trudniejszych emocji.

Dojrzale rozumiana wibracja to większa spójność z prawdą.

To moment, w którym coraz rzadziej zdradzasz siebie.
Coraz szybciej czujesz, co jest dla Ciebie dobre.
Coraz mniej żyjesz z automatu.
Coraz częściej wybierasz z serca, a nie tylko z lęku.

Podnoszenie świadomości to nie ucieczka w światło.

To powrót do obecności.

Do tego, co jest.
Do tego, co czujesz.
Do tego, co naprawdę wybierasz.
Do odpowiedzialności za swoje życie.
Do wdzięczności za małe rzeczy.
Do delikatności wobec siebie.

Świadomość rośnie wtedy, gdy przestajesz uciekać od siebie.

Nie wtedy, gdy wszystko w Tobie jest idealne.
Ale wtedy, gdy zaczynasz być ze sobą bardziej uczciwie.

Zamiast pytać: „Dlaczego jeszcze nie jestem dalej?”, możesz zapytać:

„Co jest dziś prawdziwe we mnie?”

To pytanie jest proste.
Ale bardzo głębokie.

Bo relacja z Duszą zaczyna się właśnie od prawdy.

Przeszłość, która wspiera

Często patrzymy na przeszłość jak na coś, co trzeba zamknąć, zostawić albo zrozumieć raz na zawsze.

A można spojrzeć inaczej.

Nie przez to, co było trudne.
Nie przez ciężar.
Nie przez ciągłe wracanie do tego, co bolało.

Można zobaczyć przeszłość jako bibliotekę zasobów.

Bo w Twojej historii są nie tylko momenty, które były wymagające.

Są też chwile odwagi.
Decyzje, które podjęłaś mimo niepewności.
Talenty, które były z Tobą od dawna.
Spotkania, które obudziły serce.
Słowa, które Cię podniosły.
Miejsca, w których poczułaś spokój.
Moment, w którym zaufałaś sobie.
Doświadczenia, które dały Ci mądrość.

Przeszłość może być nie tylko wspomnieniem.

Może być mapą zasobów.

Nie chodzi o rozpamiętywanie.
Chodzi o odzyskanie dostępu do tego, co już w Tobie jest.

Czasem człowiek myśli, że musi stworzyć siebie od nowa.

A potem przychodzi taki moment ciszy i rozpoznania:

„Przecież ja już kiedyś byłam odważna”.
„Ja już kiedyś zaufałam sobie”.
„Ja już kiedyś poczułam, że życie mnie prowadzi”.
„Ja już mam w sobie mądrość”.
„Ja nie zaczynam od zera”.

To zmienia perspektywę.

Z pytania: „Co mnie zatrzymało?”

Na pytanie: „Co we mnie przetrwało, dojrzało i może mnie teraz wspierać?”

To jest piękny ruch świadomości.

Nie w dół. Nie w ciężar. Ale ku zasobom.

Pytania, które pomagają odzyskać zasoby

Możesz zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie:

  • Kiedy w życiu pokazałam odwagę?
  • Co już przeszłam i nadal mam w sobie światło?
  • Jakie talenty były ze mną od dawna, nawet jeśli ich nie rozwijałam?
  • Kiedy czułam, że coś mnie prowadzi?
  • Jakie doświadczenie może dziś stać się moim zasobem?
  • W jakiej sytuacji zaufałam sobie bardziej niż opiniom innych?
  • Co kiedyś dawało mi radość, lekkość albo poczucie sensu?

Możesz też spojrzeć szerzej.
Nie tylko na siebie.
Także na swoją rodzinę, ród, linię życia, z której przyszłaś / przyszedłeś.

Bo tam również mogą być zasoby.

Nie chodzi o wracanie do trudnych historii.
Nie chodzi o szukanie winnych.
Nie chodzi o analizowanie przeszłości.

Chodzi o zobaczenie, że przed Tobą byli ludzie, którzy coś przetrwali.

Kochali.
Pracowali.
Tworzyli.
Podejmowali decyzje.
Mieli talenty.
Mieli intuicję.
Mieli siłę życia.

Może w Twoim rodzie była kobieta, która umiała zaczynać od nowa.
Może był ktoś, kto miał dar pracy rękami.
Może ktoś miał głęboką wrażliwość.
Może ktoś pięknie śpiewał, gotował, leczył słowem, prowadził dom, budował, chronił, uczył, modlił się albo po prostu nie poddał się wtedy, gdy było trudno.

To też są zasoby. Czasem dostęp do nich przychodzi przez proste uznanie:

„Widzę dobro, które było przede mną”.
„Przyjmuję siłę życia, która płynie także przeze mnie”.
„Mogę korzystać z mądrości, talentów i doświadczeń, które służą życiu”.
„Biorę z przeszłości to, co mnie wspiera”.

Dostęp do zasobów w rodzie nie polega na idealizowaniu przeszłości.
Polega na świadomym wyborze, że patrzę także na to, co było dobre, mocne, życiowe i twórcze.

Możesz zapytać siebie:

  • Jakie dobre cechy widzę w kobietach i mężczyznach z mojego rodu?
  • Jakie talenty, umiejętności albo wartości mogły płynąć przez moją rodzinę?
  • Kto w mojej rodzinie miał siłę, odwagę, serce albo mądrość?
  • Co z tej historii może dziś wspierać moje życie?
  • Jaki zasób z mojego rodu chcę rozwijać dalej po swojemu?

I nie musisz znać całej historii rodziny.

Czasem wystarczy poczuć jedno zdanie:

„Za mną jest życie.
A ja mogę iść dalej z tym, co mnie wzmacnia”.

Nie odpowiadaj z głowy za szybko.

Pozwól, żeby odpowiedzi przyszły wolniej.
Czasem odpowiedź nie przychodzi z głowy, tylko z głębokiego spokoju.

Może zobaczysz obraz.
Może poczujesz coś w ciele.
Może przypomni Ci się chwila, o której dawno nie myślałaś.

To może być mały moment.

Nie musi być spektakularny.

Czasem zasób ukryty jest w prostym wspomnieniu:
w tym, że kiedyś nie zrezygnowałaś.
Że pomogłaś komuś z serca.
Że stworzyłaś coś pięknego.
Że powiedziałaś prawdę.
Że poszłaś za cichym głosem intuicji.

Dusza często prowadzi przez takie drobne ślady.

Jak rozpoznać, że jesteś bliżej swojej Duszy?

Nie zawsze dzieje się coś wielkiego.

Czasem po prostu czujesz, że jesteś bardziej u siebie.

Możesz rozpoznać to po tym, że:

  1. Czujesz więcej spokoju, nawet jeśli nie wszystko jest jeszcze jasne.
  2. Łatwiej odróżniasz swoje pragnienia od cudzych oczekiwań.
  3. Przestajesz siebie ciągle poganiać.
  4. Masz więcej zaufania do małych kroków.
  5. Czujesz, że ciało mówi do Ciebie szybciej niż głowa.
  6. Wybierasz to, co prawdziwe, nie tylko to, co bezpieczne.
  7. Wraca do Ciebie twórczość, intuicja albo lekkość.
  8. Coraz mniej potrzebujesz udowadniać swoją wartość.
  9. Czujesz większą zgodę na siebie taką, jaka jesteś dziś.

To nie znaczy, że życie staje się idealne.

Ale staje się bardziej Twoje.

A to ogromna różnica.

Krótka historia o odzyskanym zasobie

Przychodzi kobieta i mówi:
„Mam wrażenie, że utknęłam. Ale nie chcę już wracać do tego, co było ciężkie. Chcę zobaczyć, co mnie wspiera”.

W pracy energetyczno-medytacyjnej pojawia się proste wspomnienie. Ma kilkanaście lat. Siedzi nad kartką i pisze coś dla siebie. Nikt tego nie widzi. Nikt nie chwali. A ona czuje wtedy cichy zachwyt. Takie wewnętrzne: „to jestem ja”.

Nie analizuje tej sytuacji. Nie rozkłada jej na części. Po prostu wraca do odczucia.

Do twórczości. Do lekkości. Do prawdy.

I nagle mówi:
„To już we mnie było. Ja nie muszę tego szukać od zera. Mogę z tego korzystać teraz”.

Czasem właśnie tak wracają zasoby.

Nie przez wysiłek. Przez rozpoznanie.

Prosta praktyka medytacyjna: „Co dziś chce mnie wesprzeć?”

Znajdź spokojne miejsce.

Usiądź wygodnie.
Nie musisz niczego robić idealnie.

Poczuj stopy.
Poczuj ciało.
Weź kilka spokojnych oddechów.

Połóż dłoń na sercu.

Zapytaj w ciszy:

„Co dziś chce mnie wesprzeć?”

Nie szukaj odpowiedzi na siłę.

Oddychaj.

Teraz przywołaj jedną chwilę z przeszłości, w której była w Tobie siła, dobro, mądrość, spokój albo prowadzenie.

Może to być bardzo mała chwila.

Zobacz ją.
Poczuj ją.
Zauważ, gdzie w ciele mieszka ten zasób.

Może w sercu.
Może w brzuchu.
Może w dłoniach.
Może w oddechu.

Pozwól, żeby to odczucie stało się wyraźniejsze.

A potem powiedz do siebie spokojnie:

„To jest moje. Mogę z tego korzystać teraz”.

Zostań z tym jeszcze chwilę. Na koniec porusz palcami.
Poczuj stopy.
Otwórz oczy.
Wróć do tu i teraz.

Jeśli podczas praktyki pojawi się napięcie, smutek albo zbyt silne emocje, przerwij. Otwórz oczy, wróć do ciała, napij się wody. Nie każdą pracę wewnętrzną warto wykonywać samotnie.

Relacja z Duszą jest codziennym powrotem

Relacja z Duszą nie jest jednorazowym doświadczeniem. To nie jest coś, co robisz raz i masz „zaliczone”. To raczej codzienny powrót.

Do ciszy.
Do prawdy.
Do serca.
Do swojego światła.
Do zasobów, które już są w Tobie.

Nie musisz stawać się kimś innym.

Możesz bardziej wracać do siebie.

Do tej części Ciebie, która wie.
Która czuje.
Która rozpoznaje, co jest prawdziwe.
Która nie potrzebuje hałasu, żeby prowadzić.

Twoja przeszłość nie musi być tylko wspomnieniem. Może być miejscem, w którym odnajdziesz mądrość. Siłę. Talenty. Intuicję. Dowody na to, że już wiele razy życie przez Ciebie płynęło.

A relacja z Duszą może stać się drogą do bardziej świadomego, spokojnego i prawdziwego życia.

Nie przez presję.
Nie przez pośpiech.
Nie przez kolejne „muszę”.

Ale przez cichy wybór:

„Chcę siebie słyszeć. Chcę żyć bliżej siebie. Chcę pamiętać, co już we mnie jest”.

Ważna informacja

Treści zawarte w artykule mają charakter rozwojowy, edukacyjny i duchowy. Nie są poradą medyczną, psychologiczną ani psychoterapeutyczną.

Medytacja, praktyki duchowe i praca z energią nie zastępują diagnozy, leczenia, psychoterapii ani konsultacji ze specjalistą. Mogą natomiast wspierać w budowaniu uważności, kontaktu ze sobą, rozwoju świadomości i pogłębianiu relacji z własnym wnętrzem.

Jeśli doświadczasz silnego kryzysu emocjonalnego, choroby lub objawów wymagających pomocy specjalistycznej, skorzystaj z pomocy lekarza, psychologa, psychoterapeuty lub innego uprawnionego specjalisty.

Mirosława Wróblewska

Certyfikowany Praktyk
Cichych Duchowych Ustawień Rodzin
Berta Hellingera

Zachęcam zainteresowanych rozwojem osobistym i duchowym do aktywnego udziału w warsztacie. Będąc w reprezentacji dla kogoś, również odnosimy z tego tytułu korzyści. To wyjątkowa okazja, by zgłębić tajniki Ustawień Systemowych oraz poczuć, zrozumieć i odkryć własny potencjał

Serdecznie zapraszam do udziału w tym wydarzeniu, które może przynieść głęboką transformację i otworzyć przed Tobą nowe możliwości w realizacji marzeń i planów życiowych.

Z poważaniem,
Mirosława Wróblewska