Dwudniowy warsztat ustawieniowo-rozwojowy:
Miłość, pieniądze, równowaga – pustka w życiu

Miłość, pieniądze i pustka w życiu – ustawienia rodzinne

O tym, dlaczego czasem człowiek ma wiele, a jednak w środku czuje, że nie żyje swoim życiem

Czy znasz to uczucie, że z zewnątrz wszystko wygląda w miarę dobrze, a w środku jest pusto?

Pracujesz.
Działasz.
Spotykasz się z ludźmi.
Ogarniasz codzienność.
Może nawet inni mówią: „Przecież nie masz na co narzekać”.

A jednak w głębi czujesz coś trudnego do nazwania.

Jakby życie było obok.
Jakby miłość była niedostępna.
Jakby pieniądze przychodziły, ale nie zostawały.
Jakby równowaga była czymś, co mają inni, ale nie Ty.

Czasem człowiek nie cierpi spektakularnie.
Nie zawsze jest wielki dramat.
Bywa ciszej.
Jest zmęczenie.
Brak smaku życia.
Poczucie, że coś powinno cieszyć, ale nie cieszy.
Relacje są, ale nie karmią.
Pieniądze są albo ich nie ma, ale w obu przypadkach nie dają spokoju.
Sukces może się pojawić, a w środku nadal zostaje pytanie: „I co dalej?”

W ustawieniach rodzinnych i systemowych często patrzymy na takie miejsca bardzo uważnie. Nie po to, żeby szukać winnych. Nie po to, żeby powiedzieć: „to przez matkę”, „to przez ojca” albo „to przez ród”.

Raczej po to, żeby zobaczyć, gdzie życie zostało zatrzymane.

Bo czasem pustka nie jest tylko brakiem celu.
Czasem jest śladem po utracie.
Po lojalności.
Po wykluczeniu.
Po cudzym losie, który człowiek niesie tak długo, że zaczyna mylić go ze sobą.

Pustka w życiu nie zawsze oznacza, że czegoś Ci brakuje

To może brzmieć dziwnie, ale czasem pustka nie powstaje dlatego, że człowiek ma za mało.

Czasem powstaje dlatego, że w środku jest za dużo tego, co nie należy do niego.

Za dużo cudzych historii.
Za dużo niewypłakanych strat.
Za dużo milczenia po tych, którzy byli przed nami.
Za dużo napięcia między miłością a lojalnością.

W podejściu ustawień rodzinnych, inspirowanych pracą Berta Hellingera, patrzymy na człowieka nie tylko jako na jednostkę oderwaną od wszystkiego. Patrzymy także na jego miejsce w systemie rodzinnym.

Każdy z nas przychodzi z jakiejś historii.
Z konkretnej matki.
Z konkretnego ojca.
Z konkretnego rodu.
Z miłości, zranień, strat, tajemnic, wykluczeń i niespełnionych pragnień tych, którzy byli wcześniej.

Nie wszystko, co niesiesz, należy do Ciebie.

To jedno zdanie potrafi czasem zatrzymać człowieka bardziej niż długa analiza.

Bo jeśli przez lata próbujesz naprawić swoje życie, a ono nadal jakby nie chce ruszyć, warto czasem zapytać głębiej:

Czy ja naprawdę stoję w swoim miejscu?
Czy żyję własnym losem?
Czy może moja energia wciąż jest związana z kimś albo czymś, co nie zostało uznane?

Gdy w życiu nic nie wychodzi

Są takie momenty, kiedy człowiek mówi:

„Próbuję i nic.”
„Zaczynam i zaraz się zatrzymuję.”
„Mam pomysły, ale nie mam siły ich dokończyć.”
„Jak tylko coś zaczyna się układać, zaraz coś się psuje.”
Z zewnątrz można to łatwo ocenić.
Brak konsekwencji. Brak dyscypliny. Brak odwagi.

Ale w ustawieniach czasem widać, że pod tym zatrzymaniem jest coś głębszego.
Dorosła osoba może funkcjonować tak, jakby w środku nadal była dzieckiem patrzącym na trudny los matki lub ojca. Może nieświadomie mówić: „Nie pójdę dalej, jeśli Tobie się nie udało”. Albo: „Nie będę szczęśliwszy niż Ty”. Albo: „Zostanę przy Tobie w Twoim bólu”.
To jest dziecięca miłość.
Bardzo wierna.
Bardzo głęboka.
I bardzo kosztowna w dorosłym życiu.

Dziecko w systemie rodzinnym często kocha bez granic. Nie rozumie, że nie może uratować dorosłych. Nie rozumie, że los rodzica jest większy od niego. Nie rozumie, że może kochać i jednocześnie iść do własnego życia.
Dorosły człowiek może potem przez lata czuć, że coś go trzyma.
Niby chce mieć więcej.
Niby chce żyć spokojniej.
Niby chce ruszyć do miłości, pracy, twórczości, pieniędzy.
A jednak w środku pojawia się niewidzialny hamulec.

W ustawieniach czasem można zobaczyć, że ten hamulec nie jest lenistwem. Bywa lojalnością wobec kogoś, komu było trudno. Wobec matki, która dużo straciła. Ojca, który nie miał swojego miejsca. Babci, która przeżyła wojnę, głód albo przemoc. Dziecka, które zmarło i o którym nikt nie mówił. Kogoś wykluczonego, uznanego za nieważnego.

Czasem za jednym zatrzymanym życiem stoi długa historia zatrzymanego ruchu.
I wtedy nie chodzi o to, żeby kogoś osądzać.
Chodzi o to, żeby zobaczyć fakty.
To było.
To bolało.
To miało swój ciężar.
Ale dziecko nie musi nieść losu dorosłych.

Nieudane związki, jakby szczęście było zakazane

Pustka w życiu bardzo często pokazuje się w relacjach.
Człowiek może bardzo chcieć miłości, a jednocześnie wybierać osoby niedostępne. Może tęsknić za bliskością, ale gdy ona się pojawia, odsuwać się. Może wchodzić w relacje, w których jest dużo napięcia, ratowania, czekania albo udowadniania swojej wartości.
Czasem w relacji partnerskiej dorosła osoba nie spotyka tylko drugiego dorosłego człowieka. Spotyka też własne dawne miejsca.
Miejsce dziecka, które czekało na uwagę.
Miejsce syna lub córki, którzy nie czuli się ważni.
Miejsce kogoś, kto musiał zasługiwać na miłość.
Miejsce kogoś, kto widział nieszczęśliwą miłość rodziców i wewnętrznie uznał, że bliskość boli.

W ustawieniach bywa widoczne, że relacja partnerska nie może się ułożyć, bo człowiek nie stoi w niej jako dorosły. Czasem nadal patrzy na partnera oczami dziecka. Czasem szuka w nim matki albo ojca. Czasem walczy z partnerem tak, jak kiedyś wewnętrznie walczył z jednym z rodziców.
A czasem jest jeszcze głębiej.
W systemie mogła być wielka miłość, która została przerwana. Narzeczony, który nie wrócił z wojny. Pierwsza żona, o której nikt nie mówi. Poprzedni partner, którego miejsce zostało pominięte. Dziecko utracone przed narodzinami. Ktoś, kto został odrzucony, bo jego historia była zbyt bolesna albo wstydliwa.

Prawo przynależności w ustawieniach mówi prosto: każdy, kto należy do systemu, ma swoje miejsce. Jeśli ktoś zostaje wykluczony, zapomniany albo pomniejszony, system często próbuje o nim przypomnieć.
Nie przez karę.
Nie przez magię.
Raczej przez powtarzający się ruch.
Ktoś w kolejnym pokoleniu może nieświadomie nieść podobną samotność. Podobną stratę. Podobną niemożność bycia w szczęśliwej relacji.
Dlatego czasem człowiek mówi: „Ja naprawdę chcę miłości”, a w głębi duszy jakby nie ma na nią zgody.
Jakby szczęście było zdradą wobec tych, którym się nie udało.
Miłość dziecka czasem przybiera formę lojalności, która w dorosłym życiu kosztuje zbyt wiele.

Pieniądze, które są dla innych, ale nie dla mnie

Pieniądze rzadko są tylko pieniędzmi.
Oczywiście, mają swój praktyczny wymiar. Płacimy nimi rachunki. Kupujemy jedzenie. Tworzymy bezpieczeństwo. Realizujemy plany.
Ale w głębszej warstwie pieniądze bardzo często dotykają prawa do życia, prawa do brania, prawa do własnej wartości i prawa do widoczności.
Człowiek może dużo pracować, a mimo to mieć poczucie, że pieniądze przez niego przepływają. Może pomagać innym zarabiać, wspierać cudze projekty, ratować rodzinę, dawać z siebie bardzo dużo, a kiedy przychodzi do przyjęcia dla siebie — coś w środku się zamyka.

Jakby obfitość była dla innych.
Jakby dla mnie było „za dużo”.
Jakby trzeba było zapłacić za miłość brakiem pieniędzy.
Albo za przynależność rezygnacją z własnego sukcesu.
W ustawieniach czasem widać lojalność wobec biedy. Nie jako ideę, ale jako głęboki zapis w systemie.

Jeśli w rodzie były straty, głód, wojna, przesiedlenie, zabranie majątku, upokorzenie związane z pieniędzmi albo przemoc wobec tych, którzy mieli więcej, kolejne pokolenia mogą nieświadomie nosić napięcie wokół obfitości.
Czasem pieniądze kojarzą się z winą.
Czasem z zagrożeniem.
Czasem z nierównością.
Czasem z utratą miłości.

Bywa też tak, że dziecko widziało matkę, która nie miała nic dla siebie. Albo ojca, który był nieobecny, słaby, przegrany, zadłużony lub upokorzony. Wtedy dorosła osoba może mieć trudność, żeby stanąć przy własnej sile i powiedzieć: „Mogę brać. Mogę mieć. Mogę tworzyć. Mogę zarabiać. Mogę żyć lepiej, nie odrzucając tych, którzy mieli trudniej”.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Oddanie ciężaru nie oznacza odrzucenia człowieka.
Sukces nie oznacza zdrady rodu.
Obfitość nie musi oznaczać pychy.
Sprawczość nie musi oznaczać samotności.
Spójność wraca wtedy, gdy człowiek przestaje zajmować cudze miejsce, oddaje cudze losy z szacunkiem i zaczyna stać przy sobie.
Wtedy pieniądze mogą przestać być polem walki, winy albo udowadniania. Mogą powoli wracać na swoje miejsce: jako część życia, wymiany, wartości i odpowiedzialności.

Jak ten temat może objawiać się w dorosłym życiu

To nie jest diagnoza. To są możliwe tropy do refleksji.
Pustka w życiu, blokady w miłości, pieniądzach i równowadze mogą czasem objawiać się tak:

  • Masz poczucie, że żyjesz nie do końca swoim życiem.
  • Trudno Ci cieszyć się tym, co już masz.
  • W relacjach często czekasz, ratujesz albo zasługujesz na uwagę.
  • Przy pieniądzach pojawia się napięcie, wina albo lęk przed oceną.
  • Zaczynasz różne rzeczy, ale coś zatrzymuje Cię tuż przed ruchem do przodu.
  • Czujesz, że inni mogą mieć więcej, ale Ty nie do końca masz do tego prawo.
  • W bliskości boisz się utraty siebie albo odrzucenia.
  • Masz trudność z odpoczynkiem, jakby spokój był czymś zakazanym.
  • Nosisz w sobie smutek, którego nie umiesz przypisać do własnej historii.
  • Czujesz, że musisz być lojalny wobec cierpienia rodziny.

Nie każdy taki objaw oznacza dynamikę rodową. Człowiek jest złożony. Życie jest złożone. Czasem potrzebna jest psychoterapia, pomoc lekarska, praca z ciałem, zmiana warunków życia albo konkretne decyzje.
A czasem warto też zobaczyć system.
Bo bywa, że w środku człowieka działa coś, czego nie da się rozwiązać samą silną wolą.

Co mogą pokazać ustawienia rodzinne

Ustawienia rodzinne i systemowe nie są po to, żeby udowodnić jedną prawdę. Są przestrzenią, w której można zobaczyć ukryty porządek relacji, miejsc i losów.
W takim temacie jak miłość, pieniądze, równowaga i pustka w życiu ustawienie może czasem pokazać, że:

  • człowiek stoi nie na swoim miejscu, nadal czeka na matkę lub ojca,
  • patrzy na jednego rodzica oczami drugiego,
  • niesie los przodka, jest związany z osobą wykluczoną z systemu,
  • zatrzymał ruch do życia po dawnej stracie,
  • nie pozwala sobie na szczęście z lojalności,
  • łączy pieniądze z winą, długiem albo utratą miłości,
  • odcina się od własnej siły, żeby pozostać wiernym komuś słabszemu.

W ustawieniu często znaczenie ma nie tylko to, co ktoś mówi. Znaczenie ma też miejsce. Kierunek patrzenia. Odległość. Napięcie w ciele. To, kto jest widziany, a kto pomijany.

Czasem jedno proste zdanie porządkujące może pokazać bardzo dużo:

„Ty jesteś duży, ja jestem mały.”
„To jest Twój los, a ja jestem tylko dzieckiem.”
„Zostawiam Ci to z szacunkiem.”
„Biorę życie od Ciebie, ale ciężar zostawiam Tobie.”
„Wracam na swoje miejsce.”
To nie są zaklęcia.
To są zdania, które pomagają nazwać porządek.
A porządek czasem przynosi ulgę, bo człowiek przestaje walczyć z tym, czego nie był w stanie unieść.

 Krótka historia z ustawienia

Przychodzi dorosła osoba i mówi: „Nie umiem być szczęśliwa. Mam pracę, relację,
pieniądze raz są, raz ich nie ma, ale w środku czuję pustkę”.
Na początku wydaje się, że chodzi o brak celu i trudność w relacji. W ustawieniu pokazuje się jednak silne związanie z babcią, która po wojnie straciła dom, majątek i pierwszą miłość. W rodzinie nikt o tym nie mówił. Babcia „jakoś żyła”, ale już nigdy naprawdę nie zaufała życiu.

Osoba stojąca w ustawieniu patrzy nie na własną przyszłość, ale właśnie w jej stronę. Jakby mówiła: „Nie będę mieć więcej niż Ty. Nie zostawię Cię samej w tej stracie”. Nie chodzi o znalezienie winnego. Chodzi o zobaczenie losu, miejsca i tego, co można zostawić tam, gdzie należy. Wtedy może pojawić się zdanie:
„Kochana babciu, widzę Twój los. Szanuję Twoją stratę. Zostawiam ją przy Tobie. Ja
jestem tylko wnuczką. Z mojego życia zrobię coś dobrego”.
Bez obietnicy cudu.
Ale z ruchem do swojego miejsca.

Ruch ku rozwiązaniu

W pracy ustawieniowej nie chodzi o to, żeby odciąć się od rodziny. Nie chodzi też o to, żeby udawać, że nic nie bolało.
Uznanie nie oznacza zgody na krzywdę.
Możesz zobaczyć fakty bez udawania, że nie bolało. Możesz uznać, że coś było trudne, niesprawiedliwe, za duże dla dziecka. Możesz też zobaczyć, że jako dorosła osoba nie musisz już dalej nieść tego samego ciężaru.

Czasem pierwszy ruch ku rozwiązaniu jest bardzo prosty.

Zobaczyć.
Nazwać.
Oddać.
Wrócić.

Zobaczyć, kto miał trudny los.
Nazwać, że to było jego, nie Twoje.
Oddać ciężar dorosłym, przodkom, historii.
Wrócić do swojego miejsca i swojego życia.

To nie zawsze jest łatwe. Czasem człowiek jest tak przyzwyczajony do dźwigania, że pustka po odłożonym ciężarze też jest na początku dziwna.

Bo jeśli przez lata miłość oznaczała cierpienie, spokój może wydawać się obcy.
Jeśli przez lata przynależność oznaczała brak, obfitość może budzić lęk.
Jeśli przez lata bliskość oznaczała utratę siebie, dobra relacja może wydawać się podejrzana.

Dlatego ten ruch potrzebuje łagodności.
Nie musisz już czekać na pozwolenie, żeby żyć swoim życiem.
Możesz powoli uczyć się innego miejsca w sobie. Takiego, w którym miłość nie wymaga rezygnacji z siebie. Pieniądze nie są dowodem winy. Równowaga nie jest luksusem. A pustka nie musi być domem na całe życie.

Prosta praktyka refleksyjna

Usiądź spokojnie na chwilę.
Nie musisz niczego wymuszać.
Weź kilka spokojnych oddechów i poczuj swoje ciało. Stopy. Plecy. Miejsce, w którym jesteś teraz.
Możesz wyobrazić sobie przed sobą temat, który Cię porusza: miłość, pieniądze, równowagę albo pustkę.
Nie analizuj.
Tylko zobacz, co pojawia się w Tobie.

Możesz bardzo cicho, wewnętrznie powiedzieć:

  • „Widzę to, co było.”
  • „To było trudne.”
  • „Nie muszę już nieść tego za innych.”
  • „To, co należy do Ciebie, zostawiam Tobie.”
  • „To, co należy do mnie, biorę do mojego życia.”
  • „Wracam na swoje miejsce.”
  • „Z mojego życia zrobię coś dobrego.”

Zatrzymaj się przy tym zdaniu, które najbardziej porusza ciało.

Nie chodzi o to, żeby coś sobie wmówić. Chodzi o delikatne sprawdzenie, gdzie w Tobie jest zgoda, a gdzie jeszcze napięcie.

Jeśli czujesz, że to za dużo, zatrzymaj się. Nie każdy temat warto dotykać samotnie. Czasem potrzebna jest bezpieczna przestrzeń, obecność drugiego człowieka i odpowiednie wsparcie.

Pustka może być miejscem, które woła o prawdę

Pustka w życiu nie zawsze jest wrogiem.
Czasem jest sygnałem.
Miejscem, które mówi: „Zatrzymaj się. Zobacz głębiej. Nie uciekaj już w kolejne działanie,
kolejną relację, kolejne zadanie, kolejne udowadnianie”.
Może nie chodzi o to, żeby szybciej biec.
Może chodzi o to, żeby wrócić na swoje miejsce.
Do swojego życia.
Do swojego ciała.
Do swojej sprawczości.
Do własnego „tak” i własnego „nie”.
Do miłości, która nie wymaga poświęcania siebie.
Do pieniędzy, które mogą być częścią dobrej wymiany.
Do równowagi, która nie jest ucieczką od rodu, ale wyjściem z cudzych ciężarów.

To nie musiało zacząć się od Ciebie.
Ale może przy Tobie zacząć się coś nowego.
Bez wielkiej obietnicy.
Bez presji.
Bez udawania, że jedno zobaczenie zmienia całe życie.Czasem wystarczy pierwszy uczciwy ruch:
„Nie wszystko jest moje.
Nie muszę już nieść wszystkiego.
Szanuję los tych, którzy byli przede mną.
Ale wracam do mojego życia.
Z moim losem sobie poradzę.
Z cudzym nie.”
Jeśli czujesz, że ten temat porusza coś ważnego w Tobie, możesz przeczytać więcej tutaj:

Ważna informacja

Treści zawarte w tym artykule mają charakter rozwojowy, edukacyjny i duchowy. Nie są poradą medyczną, psychologiczną ani psychoterapeutyczną.

Ustawienia rodzinne/systemowe nie zastępują diagnozy, leczenia, psychoterapii ani konsultacji ze specjalistą. Mogą natomiast wspierać w rozumieniu możliwych dynamik rodzinnych, rodowych i systemowych oraz w pracy nad własną świadomością.

Jeśli doświadczasz silnego kryzysu emocjonalnego, choroby lub objawów wymagających pomocy specjalistycznej, skorzystaj z pomocy lekarza, psychologa, psychoterapeuty lub innego uprawnionego specjalisty.

Mirosława Wróblewska

Certyfikowany Praktyk
Cichych Duchowych Ustawień Rodzin
Berta Hellingera

Zachęcam zainteresowanych rozwojem osobistym i duchowym do aktywnego udziału w warsztacie. Będąc w reprezentacji dla kogoś, również odnosimy z tego tytułu korzyści. To wyjątkowa okazja, by zgłębić tajniki Ustawień Systemowych oraz poczuć, zrozumieć i odkryć własny potencjał

Serdecznie zapraszam do udziału w tym wydarzeniu, które może przynieść głęboką transformację i otworzyć przed Tobą nowe możliwości w realizacji marzeń i planów życiowych.

Z poważaniem,
Mirosława Wróblewska