Dwudniowy warsztat ustawieniowo-rozwojowy:
Miłość, pieniądze, równowaga – pustka w życiu

Droga do ojca – poczucie bezpieczeństwa, granice, sprawczość

Ojciec jako miejsce siły, kierunku i prawa do własnego życia

Czy znasz to uczucie, że masz potencjał, ale coś zatrzymuje Cię przed ruchem do świata?

Wiesz, co chcesz zrobić. Masz doświadczenie, intuicję, może nawet jasny plan. A jednak w środku pojawia się głos: „jeszcze nie teraz”, „nie wychylaj się”, „poczekaj”, „ktoś musi Ci pozwolić”.

Czasem człowiek stoi blisko własnego życia. Widzi drzwi. Wie, że za nimi jest więcej wolności, prawdy i sprawczości. Ale ręka nie idzie do klamki.

Nie dlatego, że jest słaby. Nie dlatego, że nie ma talentu.

Czasem w głębi działa coś starszego. Coś, co nie zawsze zaczęło się w naszym dzieciństwie, choć właśnie tam mogło zostać mocno poczute.

W ustawieniach rodzinnych i systemowych często patrzymy wtedy na miejsce ojca. Nie po to, żeby go oskarżyć. Nie po to, żeby go wybielić. Tylko po to, żeby zobaczyć, czy w duszy człowieka ojciec ma swoje miejsce.

Bo czasem właśnie tam zatrzymuje się poczucie bezpieczeństwa, granice, sprawczość i prawo do własnego życia.

Ojciec to nie tylko osoba z historii

W codziennym życiu ojciec kojarzy się z konkretnym człowiekiem. Z tym, który był obecny albo którego zabrakło. Który wspierał albo ranił. Mówił dużo albo milczał. Dawał bezpieczeństwo albo sam był źródłem napięcia.

Realne doświadczenie dziecka ma znaczenie. Nie udajemy, że nie bolało, jeśli bolało. Ale w ustawieniach rodzinnych, inspirowanych podejściem Berta Hellingera, ojciec jest także miejscem w systemie. Przez ojca przyszła do nas część życia. Tak samo jak przez matkę.

W pracy ustawieniowej ojciec często wiąże się z ruchem do świata: z działaniem, decyzją, granicą, kierunkiem, odwagą pokazania siebie i prawem do powiedzenia: „to moje życie”.

Bywa, że kiedy miejsce ojca jest pominięte, odrzucone albo obciążone trudnym losem, dorosła osoba ma trudność z ruchem do przodu.

Nieobecny ojciec też zostawia ślad

Nieobecny ojciec to nie tylko ten, który odszedł z domu.

To także ojciec obecny fizycznie, ale niedostępny emocjonalnie. Milczący. Zamknięty. Zajęty przetrwaniem, pracą, alkoholem, swoim bólem albo własnym losem.

Po takim ojcu często zostają pytania:

„Czy ze mną było coś nie tak?”

„Dlaczego mnie nie widział?”

„Dlaczego mnie nie wybrał?”

„Dlaczego nie zostałem?”

„Dlaczego nie byłam wystarczająco ważna?”

Dziecko nie rozumie historii dorosłych. Nie wie, że ojciec może sam nie dostał ojca. Nie wie, że w rodzie mogła być wojna, strata, tajemnica, wykluczenie, śmierć, wstyd albo milczenie.

Dziecko robi coś prostszego i bardziej bolesnego. Bierze brak ojca do siebie.

Myśli: „może nie zasługuję na uwagę”, „może gdybym był inny, tata by został”, „może gdybym była lepsza, tata by mnie widział”.

Potem dorosła osoba może już wszystko rozumieć głową. Może mówić: „wiem, jaki był mój ojciec”. A ciało nadal czeka.

Na spojrzenie. Na uznanie. Na obecność. Na zdanie: „jesteś ważna”, „jesteś ważny”, „widzę Cię”, „możesz iść”.

W dorosłym życiu brak ojcowskiego oparcia może czasem pokazywać się jako brak wewnętrznego bezpieczeństwa, trudność w stawianiu granic, lęk przed widocznością, wybieranie ludzi niedostępnych albo czekanie na kogoś, kto wreszcie zostanie.

To bardzo ważne: nieobecność ojca nie jest dowodem niewartości dziecka.

Może mówić o możliwościach ojca. O jego ograniczeniach. O bólu. O tym, czego sam nie otrzymał. O historii rodu, która była tak ciężka, że mężczyźni przestawali czuć, mówić i być naprawdę obecni.

To nie usuwa bólu. Ale może zdjąć z dziecka fałszywy ciężar winy.

Ojciec też kiedyś był dzieckiem

W ustawieniach rodzinnych często pokazuje się większy obraz.

Człowiek przychodzi z bólem wobec ojca. Z żalem, złością, pustką albo przekonaniem: „nie chcę mieć z nim nic wspólnego”. I to wszystko ma swoje miejsce.

Ale czasem za ojcem widać jego własny los.

Może sam czekał na ojca. Może jego ojciec zginął na wojnie. Może wrócił z wojny, ale emocjonalnie już nie wrócił. Może w jego domu mężczyźni milczeli, bo nikt nie umiał mówić o bólu. Może w rodzie był ojciec wykluczony, pomniejszony albo uznany za nieważnego. Może była tajemnica ojcostwa.

Wtedy brak ojca nie jest tylko sprawą jednej relacji. Może być jak sztafeta.

Dziadek nie miał ojca. Ojciec nie dostał oparcia. Dziecko nie dostało ojca. A potem dorosły człowiek nie wie, jak oprzeć się o życie.

To nie jest usprawiedliwienie krzywdy. Jeśli bolało, to bolało. Jeśli dziecko było samotne, to było samotne. Ale większy obraz czasem pozwala przestać brać wszystko osobiście.

Dorosła osoba może zobaczyć: „ojciec mnie nie widział, bo sam był ślepy z bólu”, „nie umiał dać oparcia, bo sam nigdy go nie dostał”, „to nie zaczęło się we mnie”.

Odrzucenie ojca a dostęp do własnej siły

Są sytuacje, w których odrzucenie ojca było próbą ochrony siebie.

Kiedy ojciec ranił, zawiódł, nie ochronił, był nieprzewidywalny albo jego obecność oznaczała napięcie, w środku mogło powstać zdanie: „nie chcę mieć z tobą nic wspólnego”.

Czasem to zdanie pomaga przeżyć. Daje dystans. Pozwala powiedzieć: „nie zgadzam się na to, co było”. To trzeba uszanować.

W ustawieniach nie chodzi o szybkie wybaczanie. Nie chodzi o powrót do kontaktu, jeśli kontakt rani. Nie chodzi o udawanie, że było dobrze, gdy nie było.

Ale jest tu jeszcze jedna warstwa.

Ojciec to nie tylko człowiek, który zachował się tak czy inaczej. Ojciec to także źródło połowy życia.

Czasem, kiedy człowiek w duszy mówi: „nie chcę mieć z tobą nic wspólnego”, może nieświadomie odcinać się nie tylko od ojca jako osoby, ale też od części własnej energii życiowej: od działania, kierunku, granic, odwagi i prawa do wyjścia do świata.

Dlatego trzeba powiedzieć jasno:

Uznanie ojca nie oznacza zgody na krzywdę.

Nie oznacza obowiązku kontaktu.

Nie oznacza wybielenia tego, co było trudne.

Nie oznacza: „miałeś rację”.

Uznanie oznacza zobaczenie faktu: „przez tego człowieka przyszło do mnie życie”.

I dopiero z tego miejsca może pojawić się dorosły ruch:

„Biorę życie i zostawiam ciężary tam, gdzie należą”.

Nie biorę win ojca. Nie biorę jego bólu. Nie biorę jego wojny. Nie biorę jego uzależnień. Nie biorę jego nieobecności jako dowodu mojej niewartości.

Biorę życie. A jego los zostawiam jemu.

Kiedy stoisz z mamą przeciwko ojcu

Dziecko kocha. Czasem w sposób cichy, niewidzialny i bardzo kosztowny.

Jeśli dziecko widzi ból mamy, jej łzy, samotność, żal albo rozczarowanie, może w środku powiedzieć: „mamo, ja będę z tobą”, „ja też będę przeciwko niemu”, „nie wezmę od ojca, żeby cię nie zdradzić”.

Dziecko nie planuje lojalności. Ono chce należeć. Chce być blisko tego rodzica, którego widzi jako bardziej skrzywdzonego.

Wtedy ojciec może stać się w oczach dziecka tym złym, obcym, nieważnym, odrzuconym. Tym, od którego nie wolno brać.

Z punktu widzenia dziecka to może być akt miłości wobec mamy. Ale w dorosłym życiu cena bywa wysoka.

Bo dziecko potrzebuje dostępu do obojga rodziców. Nie dlatego, że oboje byli dobrzy. Tylko dlatego, że przez oboje przyszło życie.

To nie jest wybór: mama albo ojciec.

Dorosła osoba może kochać mamę, widzieć jej ból i szanować jej historię, a jednocześnie przestać patrzeć na ojca wyłącznie jej oczami.

Może powiedzieć w duszy:

„Mamo, widzę Twój ból. Szanuję Twoją historię. Ale on jest moim ojcem. Nie muszę być przeciwko niemu, żeby być przy Tobie. Mogę być dzieckiem obojga”.

Ojciec ma swoje miejsce. Mama ma swoje miejsce. Ja mam swoje miejsce.

Czasem właśnie powrót na swoje miejsce przynosi najwięcej spokoju.

Jak brak dostępu do ojca może pokazywać się w dorosłym życiu

Brak dostępu do ojca nie zawsze wygląda jak tęsknota za ojcem. Czasem człowiek mówi: „ten temat mnie nie dotyczy” lub „nic do niego nie czuję”. A jednak w życiu coś się powtarza.

W pracy ustawieniowej zranione lub odrzucone miejsce ojca może czasem wiązać się z takimi doświadczeniami:

  • brak sprawczości – człowiek wie, czego chce, ale trudno mu ruszyć;
  • lęk przed widocznością – pokazanie siebie światu budzi napięcie;
  • trudność z decyzjami – brakuje wewnętrznego oparcia: „wybierz i idź”;
  • słabe granice – człowiek długo znosi za dużo i przesuwa siebie na koniec;
  • nadmierna samodzielność – pojawia się przekonanie: „wszystko muszę sama”, „wszystko muszę sam”;
  • wybieranie niedostępnych ludzi – dorosła osoba czeka na kogoś, kto nie przychodzi w pełni;
  • trudność z pieniędzmi lub przyjmowaniem zapłaty – bo pieniądze wymagają pokazania swojej wartości;
  • ciągłe udowadnianie – człowiek daje dużo, a w środku nadal czuje, że musi zasłużyć na miejsce;
  • złość na ojca, która nadal wiąże – czasem walka trzyma mocniej niż miłość.

To nie jest diagnoza. To są możliwe tropy do refleksji.

Człowiek jest większy niż lista objawów. Życie jest bardziej złożone niż jedna przyczyna. Ale jeśli coś w tych zdaniach porusza ciało, może warto się temu spokojnie przyjrzeć.

Co mogą pokazać ustawienia rodzinne

Ustawienia rodzinne pozwalają spojrzeć na rodzinę jak na większy obraz.

Nie tylko: „ja i mój problem”.

Ale także: „ja, moi rodzice, ich rodzice, przodkowie, wykluczeni, zmarli, tajemnice, straty, lojalności, przerwane więzi i trudne losy”.

W ustawieniach czasem widać, że człowiek niesie coś, co nie jest tylko jego osobistą historią. Może nadal czekać na ojca, patrzeć na niego oczami matki, nieść los dziadka albo odcinać się od ojca, a razem z nim od części własnej siły.

W tej pracy ważne są proste porządki: każdy ma swoje miejsce; rodzice są duzi, dzieci są małe; los należy do tego, kto go przeżył. Dziecko nie musi nieść wojny dziadka, winy ojca, bólu matki ani milczenia rodu. Może to zobaczyć, uszanować i zostawić tam, gdzie należy.

Ustawienia nie szukają winnych. Patrzą na porządek, lojalność, los i miejsce.

Uznanie ojca, granice i sprawczość

Uznanie ojca bywa jednym z najbardziej niezrozumianych pojęć.

Wiele osób słyszy „uznaj ojca” i czuje sprzeciw. Bo myśli, że to znaczy: „powiedz, że było dobrze”, „zapomnij”, „wybacz”, „wróć do kontaktu”, „usprawiedliw go”.

Nie o to chodzi.

Uznanie oznacza: „widzę Cię jako mojego ojca i przestaję walczyć z faktem, że przez Ciebie przyszło do mnie życie”.

Można nie mieć kontaktu z ojcem i wewnętrznie uznać fakt ojcostwa. Można mieć granice i jednocześnie przestać walczyć z ojcem w sobie.

Kiedy człowiek przestaje być uwikłany w walkę, oczekiwanie, żal albo lojalność wobec jednego rodzica przeciwko drugiemu, energia może wracać do własnego życia.

Czasem dopiero wtedy można powiedzieć:

„To moje życie”.

„To moja droga”.

„To moja decyzja”.

„To moje granice”.

„Nie muszę nieść Twojego losu”.

„Nie muszę walczyć z Tobą w sobie”.

„Mogę iść”.

Granica nie zawsze rodzi się ze złości. Czasem prawdziwa granica rodzi się z miejsca.

A sprawczość często zaczyna się od prostego wewnętrznego ruchu:

„Nie czekam już na pozwolenie od tych, którzy sami nie umieli mi go dać”.

To nie jest nagła przemiana. Raczej powolny powrót do siebie. Do prawa, żeby żyć, działać, być widocznym, stawiać granice, przyjmować zapłatę i iść własną drogą.

Krótka praktyka refleksyjna

Ta praktyka nie zastępuje pracy indywidualnej ani specjalistycznego wsparcia. Może być tylko zaproszeniem do refleksji.

Usiądź spokojnie. Weź kilka oddechów.

Możesz wyobrazić sobie swojego ojca za sobą. Nie takiego, jakim chciałabyś albo chciałbyś, żeby był. Tylko takiego, jaki był.

Nie musisz niczego usprawiedliwiać. Nie musisz niczego zapominać. Nie musisz iść do kontaktu. Nie musisz mówić, że było dobrze.

Możesz tylko przez chwilę zobaczyć fakt: „to jest mój ojciec”.

A potem, jeśli to jest dla Ciebie możliwe, możesz w myślach powiedzieć:

„Tato, jesteś moim ojcem. Przez Ciebie przyszła do mnie część życia. To, co Twoje, zostawiam Tobie. To, co moje, biorę do swojego życia. Biorę życie i robię z nim coś dobrego”.

Jeśli czujesz, że to za dużo, zatrzymaj się. Nie każdy temat warto dotykać samotnie. Czasem potrzebna jest bezpieczna przestrzeń, obecność drugiego człowieka i odpowiednie wsparcie.

Szukając swojego miejsca

Droga do ojca nie zawsze jest drogą do kontaktu z ojcem.

Czasem ojciec już nie żyje. Czasem kontakt nie jest możliwy. Czasem kontakt byłby raniący. Czasem potrzebne są wyraźne granice.

Ale nawet wtedy można pracować z miejscem ojca w sobie.

Bo czasem nie chodzi już o samego ojca jako człowieka. Chodzi o to, czy w duszy nadal mierzysz swoją wartość jego obecnością albo nieobecnością. Czy nadal czekasz, aż Cię zobaczy. Czy nadal patrzysz na niego oczami mamy. Czy nadal niesiesz jego ciężar. Czy nadal czekasz na pozwolenie.

Droga do ojca może być drogą do miejsca, w którym przestajesz walczyć z faktem.

Tak, to jest mój ojciec.

Tak, przez niego przyszło do mnie życie.

Nie, nie wszystko było dobre.

Nie, nie muszę brać jego ciężarów.

Nie, nie muszę zaprzeczać bólowi.

Tak, mogę wrócić do swojego życia.

Ojciec ma swoje miejsce. Mama ma swoje miejsce. Ja mam swoje miejsce.

I z tego miejsca mogę zrobić krok.

Biorę życie i robię z nim coś dobrego.

Jeśli czujesz, że ten temat porusza coś ważnego w Tobie, możesz przeczytać więcej o warsztacie:

 

Ważna informacja

Treści zawarte w tym artykule mają charakter rozwojowy, edukacyjny i duchowy. Nie są poradą medyczną, psychologiczną ani psychoterapeutyczną.

Duchowe ustawienia rodzinne/systemowe nie zastępują diagnozy, leczenia, psychoterapii ani konsultacji ze specjalistą. Mogą natomiast wspierać w rozumieniu możliwych dynamik rodzinnych, rodowych i systemowych oraz w pracy nad własną świadomością i rozwojem duchowym.

Jeśli doświadczasz silnego kryzysu emocjonalnego, choroby lub objawów wymagających pomocy specjalistycznej, skorzystaj z pomocy lekarza, psychologa, psychoterapeuty lub innego uprawnionego specjalisty.